| Bogna Szymkiewicz
MITYCZNI GOŚCIE W PRZESTRZENI ZRANIENIA
(rozdział z książki „Zranione stany świadomości”
– książka ukaże się w roku 2006)
W świecie, w którym dominującym mitem społecznym
jest mit ofiary i prześladowcy, czego możemy się
spodziewać, jeśli nie tego, że małe fragmenty będą
się zwracać przeciwko sobie...
(fragment anonimowej wypowiedzi znalezionej w
Internecie)
strona
1 | strona
2
Wzorce w polu zranienia W momencie zranienia jeden świat rozpada się na dwa
różne. Na scenie pojawiają się główne postaci dramatu:
ten, kto został zraniony i ten, kto zranił, ofiara
i prześladowca. Ktoś zadaje ból, ktoś inny cierpi.
Wokół tej podstawowej opozycji narasta wiele innych
znaczeń, szara strefa, w której strony nie są już wyraźne:
ofiara używa siły, prześladowca jest pełen cierpienia.
Doświadczenie jest nie tylko przeżywane, ale także
używane do innych celów.
Emocjonalne i poznawcze aspekty doświadczenia zranienia
mieszczą się w ramach powtarzalnych wzorców. W tym
rozdziale chciałabym je opisać, przedstawiając galerię
typowych postaci. W świecie zranień bowiem pewne postaci
pojawiają się nieodmiennie, jakby mieszkały tam na
stałe. Przybierają różne formy, zakładają maski, zmieniają
wypowiadane kwestie, lecz ich zasadnicze role pozostają
te same. Role te tworzą ponad-osobiste wzorce, które,
podobnie jak Jungowskie archetypy, stają się „zasadą
organizującą” percepcję, emocje, motywacje i zachowanie.
Wzorce, które pojawiają się w polu zranienia, są powszechne,
intuicyjnie zrozumiałe. Możemy je odnaleźć w mitach,
w dawnych i współczesnych baśniach, w filmach, kreskówkach,
w sztuce i w codziennym życiu.
Postaci czy role, które opisuję w dalszej części tego
rozdziału, to ofiara, mściciel, terrorysta, prześladowca,
bohater i wybawca.
Ofiara w wierzeniach i mitach
W sytuacji zranienia nasze Ja, w tym przede wszystkim
nasze uczucia, stają się „ofiarą” pominięcia lub ataku.
Zanim przejdziemy do opisu roli ofiary, spróbujmy przyjrzeć
się znaczeniu i pochodzeniu samego pojęcia.
Pojęcie „ofiara” ma kilka znaczeń. W Słowniku Języka
Polskiego czytamy, że ofiara to „darowanie, złożenie
czegoś na jakiś cel”, w sensie religijnym „dar składany
bóstwu”. Słownik Webstera (1990) podaje, że victima to
zwierzę ofiarne, ktoś, komu zostaje zadane cierpienie
(lub śmierć) nie z powodu jego win, lecz ze względu
na inne, zewnętrzne wobec niego powody. Ten aspekt
„składania w ofierze” przedziera się do drugiego znaczenia
tego pojęcia w języku polskim: ofiara to „osoba lub
rzecz ulegająca czyjejś przemocy, stająca się łupem,
pastwą czegoś lub kogoś” (Słownik języka polskiego,
2000).
Jak pisze Mircea Eliade, mity, w których pojawia się
ofiara – początkowo jest to dobrowolna ofiara istoty
boskiej – są bardzo rozpowszechnione w kulturach agrarnych.
Rośliny jadalne powstają na drodze samopoświęcenia
istoty boskiej:
„Stworzenie może się dokonać tylko wtedy, gdy zacznie
się od istoty żywej, która się poświęca (...) Życie
może się narodzić jedynie z innego życia, złożonego
w ofierze; gwałtowna śmierć jest twórcza w tym sensie,
że ofiarowane życie przejawia się w sposób bardziej
intensywny na innym poziomie egzystencjalnym” (Eliade,
1994, s.194).
Istotą ofiary w sensie psychologicznym jest więc dobrowolne
oddanie siebie lub jakiej części samego siebie. Rytuały
służyć mają powtórzeniu tej podstawowej sytuacji i
przemianie jednostkowej świadomości. W rozwoju kultur
pojawia się jednak niezwykle istotna zmiana: ofiara
przestaje być ofiarą z samego siebie, i tworzą się
różne formy zastępcze. Podstawowy sens polegający na
wyrzeczeniu i przemianie niknie. Uwaga kieruje się
na zaspokojenie potrzeb bogów, którzy domagają się
ofiary, raczej niż na wewnętrzny aspekt doświadczenia.
„Jeśli chodzi o rzeczywisty sens ofiary, trzeba ofiarować
jakiś aspekt samego siebie, a jeśli konkretyzuje się
on w zwierzęciu, zamiast ofiarować własną zwierzęcą
naturę, ofiarowujesz zwierzę.” (Campbell, 1994, s.
76) Oprawca, czyli ten kto „oprawia skóry poświęcanych
zwierząt”, zmienia się w prześladowcę.
W kulturze mamy wiele przykładów nieuwzględniania
odrębności i indywidualnego doświadczenia tego, kto
jest składany w ofierze. W pewnych społecznościach
i momentach historycznych ofiara będzie się czuła wyróżniona,
sama decydować będzie o swej gotowości. Istnieją więc
ofiary z królów i władców – rytualne zabójstwo króla
przynosi nową siłę życiową. Ale w innych kulturach
królowie są dobrze strzeżeni, a ból i cierpienie weźmie
na siebie kto inny, i nie będzie miał przy tym nic
do powiedzenia. Następuje rozszczepienie pomiędzy tym,
kto dokonuje ofiary, osadzając się jednocześnie w swej
władzy i przywilejach, a tym, kto jest ofiarowywany.
W tak rozumianych ofiarach w porządku religijnym można
jeszcze dopatrywać się jakiegoś sensu, natomiast bez
tego wymiaru sens całkowicie zanika. Ale nie zanikają
role.
Ofiara
W jednej z najbardziej wyczerpujących publikacji dotyczących
urazu, jakie opublikowane zostały w ostatnich dziesięcioleciach,
Judith Herman pisze, że sednem doświadczenie ofiary
jest brak możliwości obrony. Obrona lub ucieczka to
naturalne tendencje w sytuacji zagrożenia. Pojawiają
się więc reakcje, które sprzyjają podjęciu takich zachowań:
pobudzenie, skoncentrowanie na chwili obecnej, strach
i złość (Herman, 1998, s.45). W sytuacji ofiary reakcje
te okazują się bezużyteczne. Mobilizacja, koncentracja
i emocje nie spełniają swej funkcji, co nie znaczy,
że znikają. Jednak – niewykorzystane – tracą sens i
możliwość zastosowania. „Każdy z elementów zwykłej
odpowiedzi na zagrożenie, utraciwszy swą funkcjonalność,
ma tendencję do utrzymywania się w wynaturzonej formie
jeszcze długo po przeminięciu bezpośredniego niebezpieczeństwa”
(op. cit., s. 45). Peter Levine (1997) posuwa się jeszcze
dalej twierdząc, że traumatyczne symptomy „nie są spowodowane
przez ‘czynnik wywołujący' sam w sobie. Wyrastają z
zamrożonej, pozostałej energii, która nie została wykorzystana
i rozładowana” (Levine, 1997, s.19 – tłum. aut.).
Traumatyczne doświadczenie narusza podstawowe poczucie
autonomii i integralności, a czasem wręcz poczucie,
że się naprawdę istnieje. Mówiąc metaforycznie, rola
ofiary jest czarną dziurą, ziejącą pustką, nicością.
Obrona czy jakakolwiek satysfakcjonująca reakcja jest
niedostępna. Lub, być może, nie ma nikogo, kto mógłby
tę reakcję wziąć w swoje ręce i wykonać. Ja się rozpadło,
a jeszcze nie ukonstytuowała się żadna rola zastępcza.
Na krótką chwilę lub na długo znika główna instancja
integrująca całość funkcji psychicznych.
W tej sytuacji ofiary stają niejako „obok” swego doświadczenia.
Mówi się więc o oddzieleniu, odcięciu i dystansie (Mindell,
1995, wyd. pol. 1998; Szymkiewicz-Kowalska i Duda,
2003). Urywa się kontakt ze znanym, przewidywalnym
światem, ale także z własnymi odczuciami, tak jakby
ofiara stawała się obcym sobie aktorem, a nie podmiotem
rozgrywających się wydarzeń.
Wiąże się to z utratą poczucia sprawczości i kontroli,
doświadczaną jako bezsilność i bezradność. Niemoc jest
drugim, poza doświadczeniem pustki, podstawowym elementem
doświadczenia ofiary. „Nic nie mogłem zrobić.” „Jeżeli
próbowałabym się bronić, byłoby jeszcze gorzej.” Kontinuum
siły i słabości rozpada się na dwa bieguny: cała moc
jest po drugiej stronie, w doświadczeniu ofiary pozostaje
tylko bezsilność.
Bezradność, ból, lęk to doświadczenia, które łączą się z rolą ofiary. Chcemy
czy nie, stanowią one część ludzkiego losu. Nieprzyjęte, odrzucane przez
nas samych, zatrzymują w nas energię. Zamknięte w dawnych historiach budują
scenariusze, gdzie ofiara staje się rolą złożoną i niejednoznaczną. Niezgoda
na to doświadczenie w połączeniu z nastrojem bezsilności tworzą drugą stronę
roli ofiary.
W opisach wzorców czy archetypu „ofiary jako roli”
pojawiają się dwa bieguny: z jednej strony cierpienie
i bezradność, z drugiej – używanie tegoż cierpienia
i bezradności dla osiągnięcia określonych celów. Kiedy
rola ofiary wychodzi poza ewidentną sytuację przemocy
i utrzymuje się w innych warunkach, ofiara nadal nie
ma kontaktu ze swoją siłą. Poszukuje jej oskarżając
i obwiniając. To daje jej namiastkę siły.
Carolyne Myss (2001) autorka popularnych książek wykorzystujących
Jungowską ideę archetypu twierdzi, że archetyp ofiary
wiąże się z niską samooceną, poczuciem bezsilności
i tendencją do obwiniania innych i okoliczności za
to, co się nią dzieje. Bezradność i ból mieszkają cały
czas gdzieś w tle i organizują doświadczenie, działając
z ukrycia. Ofiara w tym ujęciu nigdy i w żadnym stopniu
nie bierze odpowiedzialności za konsekwencje swoich
czynów. Nie jest podmiotem ani autorem swoich działań,
wszystko jej się przydarza, a inni ponoszą winę za
jej niepowodzenia, kłopoty i nieszczęścia.
Ofer Zur (1994) twierdzi, że psychologia ostatnich
dziesięcioleci wzmocniła pozycję ofiary niekoniecznie
w jednoznacznie pozytywnym kierunku. Umocnienie pozycji
nie musi oznaczać jej transformacji. Identyfikując
się nadal ze słabością i bezradnością, ofiara zaczyna
działać z pozycji moralnej wyższości.
Tak rozumiana pozycja ofiary charakteryzuje się, jak
pisze Zur, kilkoma charakterystycznymi właściwościami.
Ofiara nie tylko nie jest winna w momencie samego zdarzenia
– za to, co się zdarzyło – nie jest odpowiedzialna
nigdy i w żadnym stopniu. Ma w związku z tym pełne
prawo, by oskarżać i winić innych, i korzysta z tego
prawa z poczuciem moralnej wyższości. Ma poczucie,
że należy jej się jednoznaczna i ciągła sympatia ze
strony innych. Jeżeli używa przemocy, to z poczuciem
moralnej słuszności i przekonaniem, że ma do tego prawo,
i że zawsze jest to w obronie własnej.
W praktyce bardzo często rola ofiary wiąże się z istnieniem
wielu niedopełnionych scenariuszy. Tożsamość ofiary
jest uwięziona pomiędzy bezradnością i bólem, na które
nie ma miejsca, a siłą, do której nie ma dostępu.
W roli ofiary rozpacz i złość, bezradność i chęć odwetu,
poczucie niższości i poczucie wyższości moralnej pojawiają
się tuż obok siebie. Stąd szara strefa, w której za
granicą bezradności czai się mściciel, oprawca lub
terrorysta.
Mściciel
Mściciel to postać, która jasno identyfikuje się ze
swoją siłą i nie waha się jej używać. Przeciwnie, jest
skoncentrowana na tym, by się swoją siłą posłużyć dla
zrealizowania celu, który uważa za słuszny i właściwy.
Zemsta, jak czytamy w Słowniku Języka Polskiego, to
„odwet za zło, za doznaną krzywdę”. Carolyne Myss (2001)
twierdzi, że sednem archetypu mściciela jest potrzeba
wyrównania rachunków i zadośćuczynienia sprawiedliwości,
czasem przy pomocy agresywnych środków.
Choć wielkie religie świata uczą wybaczania, istnieją
w nich również przekazy dotyczące zemsty. Mindell pisze:
„Zemsta jest formą duchowości, pewnym rodzajem duchowej
mocy, który istnieje po to, by wyrównać niesprawiedliwość
społeczną. W Biblii Bóg zaleca zasadę oko za oko w
III Księdze Mojżeszowej” (Mindell, 1995, cyt. za wyd.
pol. 1998, s. 64).
Mściciel zwykle dąży do wyrównania rachunków poza
prawem obowiązującym w danej społeczności. Jest poza
tym porządkiem, często więc w baśniach nosi maskę lub
przebranie. Jednocześnie dobrze zna prawa danej społeczności
i umie się w nich odnaleźć. Umie, ale nie chce, ponieważ
nie godzi się na krzywdę, której doświadczył lub którą
obserwował . Bywa więc ostatnim sprawiedliwym, wyposażonym
w ponadnaturalne moce i przybywającym do świata, który
zatracił poczucie porządku i ładu. Bruce Wayne widział
morderstwo dokonane na jego rodzicach, i przysiągł,
że poświęci życie, aby ich pomścić. „Poczucie krzywdy,
gniew i chęć zemsty skłoniły go do walki ze złem i
niesprawiedliwością na świecie. Po tym, jak odnalazł
niezwykły kostium, został mrocznym rycerzem, obrońcą
prawa w Gotham City” (cyt. za miesięcznikiem Focus,
sierpień 2005, s.14)( Batman , 1989,
reż. T. Burton; Batman Begins , 2005, reż.
Ch. Nalan). Mściciel przynosi oprawcy wiadomość. Często
nie wystarcza mu by tamten zginął; chce by wiedział
za co. Mściciel z powieści Fredericka Forsytha (wyd.
pol. 2004) stracił córkę, która została uwiedziona,
wykorzystana i zamordowana. Wykorzystuje doświadczenie
z wojny w Wietnamie, by dopaść mordercę, i w chwili,
gdy tamten umiera, dokonujący zemsty ojciec wypowiada
imię córki.
Mściciel może, jak tytułowy Desperado z filmu Roberto
Rodriqueza (1995) dążyć do wyrównania własnych rachunków
krzywd. Może też działać w obronie innych, tych, którzy
sami nie mają sił i środków, aby się o sprawiedliwość
ubiegać. Może być też po drugiej stronie prawa, jak
Ojciec Chrzestny z filmu Francisa Forda Coppoli (1972)
do którego po sprawiedliwość uda się ten, kto nie widzi
możliwości uzyskania zadośćuczynienia w ramach obowiązującego
prawa.
Kiedyś, podczas sesji terapeutycznej, jedna z moich
klientek mówiła o bardzo bolesnej sytuacji zdrady.
Jej partner, do którego miała ogromne zaufanie, wdał
się w romans z sekretarką. W czasie tej sesji podstawowym
doświadczeniem mojej klientki było odczucie rozdzierającego
bólu w okolicy splotu słonecznego. Zastawiwszy poziom
przeżyć emocjonalnych i interpretacji poznawczych skupiłyśmy
się na doświadczeniach cielesnych. Początkowo ból stawał
się wyraźniejszy, ostry, „tak jakby ktoś rozcinał wnętrzności
wyostrzonym do granic możliwości sztyletem”. Później
klientka spontanicznie zerwała się z miejsca i przeszła
na drugą stronę – zaczęła wyobrażać sobie i odgrywać
sytuację „rozcinania brzucha sztyletem”. Było w tym
ogromne skupienie, koncentracja i moc. Jej ruchy były
zdecydowane i ostre, a jednocześnie płynne i pełne
swoistej gracji. „Czuję się, jakbym była kobietą z
jakiegoś pradawnego plemienia. Ktoś bardzo skrzywdził
mój lud. I moim jedynym celem w życiu jest to, by go
pomścić. Jest taki moment, w którym dopadam tego, kto
dokonał zbrodni. Wiem, że musi umrzeć. Ale robię to
powoli.” W tym momencie, jak w pantomimicznym teatrze,
zdecydowanym lecz powolnym ruchem rozcinała powietrze
na wysokości brzucha wyobrażonego prześladowcy. Zatrzymała
się nagle. „Jest taki moment, że on patrzy mi prosto
w oczy i mówi: ‘To boli'. Nie mogę go już uratować,
ale w jakimś innym sensie, w duchowym wymiarze wiem,
że jest uratowany, bo poczuł ból”.
W tym sensie mściciel przywraca porządek cierpienia.
W przeciwieństwie do wybawcy, którego celem jest to,
by nikt nie cierpiał, mściciel doprowadza do tego,
by cierpiały obie strony.
Mściciel zawiera w sobie obie perspektywy, jednak
żadnej z nich nie przyjmuje do końca, na żadną z nich
się nie godzi. Jego działanie organizuje się w reakcji
na to, co stało się wcześniej, tak więc centrum jego
działania leży na zewnątrz, po stronie tych, którzy
zawinili. On sam „nie ma innego wyjścia”. W tym sensie
cokolwiek robi, robi to ze względu na to, co się wydarzyło,
bez poczucia wewnętrznej wolności. Po prostu musi dopełnić
swego czynu.
Terrorysta
Terrorysta jest najbardziej wysuniętym w stronę prześladowcy
przyczółkiem pozycji ofiary we współczesnym świecie.
Zjawisko terroryzmu politycznego jest jednocześnie
młode i złożone. Pisanie o terroryście w kategoriach
podobnych jak o innych rolach jest trudniejsze, ponieważ
ten wzorzec nie jest jeszcze tak mocno osadzony w zbiorowej
mitologii, a jednocześnie jest bardzo żywy na poziomie
konkretnych wydarzeń społeczno-politycznych. Jednocześnie
wydaje się, że staje się coraz popularniejszą formą
reagowania na zranienia i warto, narażając się nawet
na zarzut braku wystarczającego osadzenia w teorii
i literaturze przedmiotu, przyjrzeć się tej roli.
Terrorysta w swoim mniemaniu jest ofiarą. Ucieka się
do środków ostatecznych nie dlatego, że chce, lecz
dlatego, że musi. Cierpienie i brak poczucia możliwości
wyboru to cechy wspólne ofiary i terrorysty.
B ruce Hoffman (2001) w publikacji opartej na ponad
dwudziestoletnich studiach nad zjawiskiem terroryzmu
podkreśla, że terroryści nie identyfikują się z byciem
terrorystami. Trwają „w nieustannej defensywie, zmuszeni
do chwytania broni jedynie w obronie własnej i swoich
prawdziwych lub wyimaginowanych zwolenników, których
desperacja i brak sensownego wyboru zmusza do
przemocy wobec represyjnego państwa, wobec drapieżnej
rywalizującej grupy etnicznej czy nacjonalistycznej
lub wobec niewrażliwego porządku międzynarodowego.
(...) Terrorysta (...) nigdy nie przyzna, że jest terrorystą,
co więcej, dołoży wszelkich starań, by uniknąć podobnych
pomówień. (...) Terrorysta zawsze będzie utrzymywał,
że to społeczeństwo albo rząd, albo system społeczno-ekonomiczny
i jego prawa są prawdziwymi terrorystami, co więcej,
gdyby nie ten ucisk, on sam nigdy nie poczułby potrzeby
obrony własnej lub obrony społeczności, którą rzekomo
reprezentuje” (Hoffman, 2001, s.28).
Świat, który wyznacza przyszłemu terroryście takie
a nie inne miejsce w ramach obowiązującego porządku,
jest światem nie do przyjęcia. Jednocześnie jest głuchy,
ślepy i nieczuły. Nie ma więc możliwości porozumienia.
Terrorysta nie ubiega się o swoje prawa w ramach danego
porządku. Jego celem jest to, by danym porządkiem wstrząsnąć
lub by całkowicie go zniszczyć. To jest jedyna droga.
Istniejący system, zdaniem terrorysty, nie ma najmniejszego
powodu, żeby się zmienić.
Jak pisze Mindell: „Terrorysta jest duchem czasów,
w których istnieje potrzeba zmiany kulturowej, lecz
potrzeba ta jest blokowana” (Mindell, 1995, wyd. pol.
1998, s.90).
Jeśli zajrzymy do wnętrza roli terrorysty i poszukamy
najgłębszych motywacji, odnajdziemy głęboki idealizm
i potrzebę poświęcenia, która przyjmuje dramatyczną
i niszczącą formę. Zdaniem A. i A. Mindellów ważne
aspekty roli terrorysty to poszukiwanie wolności, dążenie
do lepszego świata dla siebie i innych, gotowość do
oddania życia za coś większego niż własne ja, ale także
terror sam w sobie: wyparty lęk przemieniony w furię.
W tym sensie, „terrorysta staje się lustrzanym odbiciem
tego, czego nienawidzi najbardziej” (Mindell i Mindell,
2001).
Polityczni terroryści nie uznają konwencji międzynarodowych.
Nie uznają potrzeby istnienia bezpiecznego gruntu,
na którym mają się odbywać negocjacje. Im mniej bezpiecznie,
tym lepiej. Im bardziej cały system drży, tym większe
szanse, że coś się w końcu zmieni.
B. Hoffman pisze: „...jedną z fundamentalnych raison
d'etre terroryzmu międzynarodowego jest odmowa zaakceptowania
ograniczeń wynikających z reguł wojennych i kodeksu
postępowania. Międzynarodowy terroryzm gardzi każdą
koncepcją ograniczenia terenów walki, nie respektuje
również pojęcia terytorium neutralnego” (Hoffman, 2001,
s.33).
Ponieważ porządek rzeczywistości uzgodnionej jest
nie do przyjęcia, terrorysta często pojmuje swoje działania
w innym wymiarze, z punktu widzenia innej rzeczywistości.
Korzysta z religii i duchowości w sposób, który pozwala
uzasadnić jego cele i metody.
strona 1 | strona
2 |