TOMASZ TEODORCZYK - ALEXANDER
SURVIVAL KIT
CZYLI JAK PRZETRWAĆ W PSYCHOTERAPII ZORIENTOWANEJ NA PROCES
METRYKA OBIEKTU:
ATRAKCYJNOŚĆ:
DUŻA
ZDROWIE PSYCHICZNE TERAPEUTÓW: UMIARKOWANE
NIEBEZPIECZEŃSTWO PSYCHICZNE: ZNACZNE
NIEBEZPIECZEŃSTWO FIZYCZNE: OGROMNE
GŁÓWNA CECHA UŁATWIAJĄCA PRZETRWANIE: ELASTYCZNOŚĆ
EFEKTY TERAPII: DZIWNE I NIEJEDNOZNACZNE UWAGI OGÓLNE
W poprzednich odcinkach opisywałem
niebezpieczeństwa czyhające na Ciebie w gabinetach
terapeutów różnej orientacji. W większości wypadków
szansa na przeżycie była stosunkowo duża z racji na
sporą przewidywalność ich zachowań. Sprawa ma się jednak
z gruntu inaczej, jeżeli szukasz pomocy u psychoterapeutów
zorientowanych na proces - ci niestety są zupełnie
nieprzewidywalni. W związku z tym Twoją główną umiejętnością
przetrwania musi być elastyczność, zdolność do życia
na ruchomym i zmiennym gruncie. Z tego względu zdecydowanie
odradzam tę terapię osobom, które tej zdolności nie
posiadają.
Musisz się więc mieć na baczności już
od samego początku, to znaczy nie tylko od chwili,
kiedy wchodzisz do gabinetu czy dzwonisz, żeby zamówić
wizytę ale już od momentu, gdy przyjdzie Ci do głowy
myśl aby poddać się tej terapii. Przypomnij sobie
wtedy różne śmieszne i straszne historie o terapeutach,
które Ci kiedyś opowiadano. Pamiętaj o swoich znajomych
i stanach, w jakich byli w trakcie i po zakończeniu
terapii. Zadaj sobie pytanie czy rzeczywiście jest
Ci aż tak źle, że chcesz zaryzykować coś znacznie gorszego.
Pomyśl tez o wszystkim, co może Ci tę decyzję skutecznie
obrzydzić:
- wzmocnij swoją niechęć do zmian i robienia nowych
rzeczy
- zastanów się czy mimo decyzji o wejściu Polski
do Unii Europejskiej chcesz ulegać amerykańskiej
modzie
- oblicz skrupulatnie ile pieniędzy wydasz przez
10 lat terapii i co mógłbyś/mogłabyś sobie
za to kupić
- weź pod uwagę ile czasu stracisz na dojazdy,
stanie w korkach i samą terapię
- spróbuj odnaleźć w sobie mądrą postać i poproś
ją, aby Ci odradziła wejście w terapię itp.
Jeżeli jednak nierozsądnie upierasz się, żeby
rozpocząć spotkania, to przynajmniej wybierz
taki rodzaj terapii, który będzie dla Ciebie
najmniej szkodliwy / patrz: Metryki obiektów
/. Zastanów się też z kim będzie Ci łatwiej przeżyć:
z terapeuta czy terapeutką. Wreszcie starannie
przeczytaj ten Poradnik.
Wybierając się na pierwszą wizytę w żadnym wypadku
nie zakładaj jakichś dobrych ciuchów / kobiety
absolutnie żadnych spódnic! /, bo nigdy nie wiadomo
na czym będziesz siedział i jaki będzie stan
pomieszczenia terapeutycznego. Możesz być zszokowany
wyglądem gabinetu - porozbijane i poplamione
ściany tudzież wykładzina, uszkodzone meble /
jeżeli w ogóle są /, koce, poduszki i różne dziwne
przedmioty o niewiadomym przeznaczeniu. Praktyczna
uwaga - wolno się pytać o wszystko i zasadniczo
odpowiedzi będą wprost i klarowne. Możesz dowiedzieć się, że ślady
na ścianach to efekt pracy poprzedniego klienta / to te okropne ryki,
które słyszałeś będąc w poczekalni / a gorset na szyi i podbite oko
terapeuty to wynik sesji z pewna miłą 60-ciolatką, która pracowała
nad uwolnieniem i rozwinięciem energii swojej postaci ze snu / skądinąd
goryla /. Dobrze jest też wybierając się na wizytę nie pić za wiele,
bo zapewne zostanie Ci zaproponowana herbata, na którą zgodzisz się
na początku ze względów grzecznościowych. Siedzi się naprzeciwko
siebie, pozycje dowolne. Jeżeli masz jakieś oczekiwania lub wyobrażenia
dotyczące tego, jak powinien wyglądać czy zachowywać się terapeuta
- zapomnij o tym. Ubrani są różnie ale raczej w stronę niedbałości
/ niektórzy wręcz skandalicznie - dziury w spodniach!!!/. Siedzą
i zachowują się raczej tak, jak im się chce. W ogóle stopień swobody
jest w gabinecie bardzo duży, czasami można nawet palić papierosy,
często też od razu przechodzi się na "ty".
Warto jest natomiast wziąć ze sobą chusteczki higieniczne, co w razie potrzeby
uchroni Cię od konieczności korzystania z ohydnego szarego papieru toaletowego,
który zwykle w takich wypadkach proponują.
Pieniądze za sesję uiszczasz po zakończeniu spotkania,
opłata mieści się w dolnych stanach strefy średniej.
Czasami można negocjować obniżenie ceny / ale musisz
mieć naprawdę ważne powody /, zasadniczo też możliwe
jest odroczenie płatności na 3-4 tygodnie, jeżeli jesteś w stałym
kontakcie. Wygląda to trochę tak, ze albo maja kłopoty z ostrym
postawieniem warunków finansowych albo im na tym nie
zależy. Oba rozwiązania są zresztą dla Ciebie korzystne. PRZEBIEG TERAPII
Najbardziej niebezpiecznym przekonaniem
terapeutów pracujących z procesem jest ich pogląd,
że wszystko, co się dzieje / w tym niestety również
w trakcie sesji /, jest istotne. W związku z tym nie
tylko każda rzecz, którą zrobisz czy powiesz, nie tylko
każda rzecz, której nie zrobisz lub nie powiesz, ale
też wszystko, co wydarzy się w trakcie spotkania bez
Twojego udziału, może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Brzmi to dosyć beznadziejnie ale można temu trochę
przeciwdziałać / patrz: Jak doprowadzić terapeutę do
obłędu? oraz Jak przypodobać się terapeucie? /.
Przede wszystkim nie próbuj czytać żadnych książek
na temat samej terapii. Nie chodzi nawet o to, że nikt
nie jest w stanie tego zrozumieć czy też, że język
jest dziwaczny i nie do pojęcia. Ani nawet o to, że
możesz się przestraszyć. Rzecz w tym, że ta lektura
praktycznie nie da Ci żadnej informacji na temat tego,
jak będą wyglądały Twoje sesje, a więc z punktu widzenia
przetrwania są całkowicie bezużyteczne. Możesz natomiast
poczytać trochę o mitologii i jakiś podręcznik psychiatrii
ogólnej, to w jakimś momencie na pewno się przyda.
PAMIĘTAJ: najważniejsze są Twoje sny i symptomy fizyczne,
po prostu musisz je mieć. Od biedy wystarczają jeszcze
czasem jakieś niezłe kłopoty relacyjne albo spektakularne
wydarzenia zewnętrzne. Jeżeli i tego nie masz to naprawdę
koniec, bo wtedy jesteś skazany na tzw. proces czyli to, co się w danej chwili
dzieje a tego należy wystrzegać się w pierwszej kolejności. Z tego względu
lepiej jest wypytać znajomego lekarza o jakieś niezbyt groźne choć odpowiednio
dokuczliwe dolegliwości lub zapoznać się z podręcznikiem chorób wewnętrznych.
można też, jeżeli jesteś zupełnie nieprzygotowany, spróbować sformułowań
typu: "Coś
dziwnego i nie do opisania dzieje się w moim ciele ale może spróbuje tego trochę
podoświadczać w najbliższym czasie i zajmiemy się tym następnym razem", co
da Ci tydzień czasu.
Sny z kolei można wymyślać zupełnie dowolnie i na
bieżąco albo też korzystać ze snów znajomych lub opisanych
w książkach psychologicznych / polecam prace Freuda
i Junga, dodatkowo może być zabawne obserwowanie jak
różnie można podchodzić do tego samego snu/. Zasada
jest taka, że im sen jest dłuższy i bardziej zawikłany
tym lepiej dla Ciebie, bo urwiesz więcej czasu z sesji.
Z czysto praktycznego punktu widzenia możesz przed spotkaniem zrobić
kilka przysiadów i pompek, rozruszasz w ten sposób
mięśnie, co pomoże Ci uniknąć kłopotliwych zakwasów,
które na pewno pojawią się po pracy z ruchem bez przygotowania.
A to, że będziesz pracował z ruchem jest prawie pewne.
Jeżeli przychodząc na terapię masz jakieś konkretne
cele do osiągnięcia, to możesz od razu o nich zapomnieć.
Oczywiście możesz nawet o nich powiedzieć i rzecz jasna
zawsze zaczynacie od tego, co jest dla Ciebie problemem
ale ani się spostrzeżesz a będziesz się zajmował czymś
zupełnie innym. Możesz przyjść na przykład ze swoją
trudnością podjęcia decyzji w sprawie kupna nowego
samochodu a zakończysz sesję miotając się po gabinecie
jak wariat lub leżąc spokojnie i doświadczając wizji
oceanu Dlatego tez nie oczekuj, że dostaniesz jakąkolwiek
zrozumiałą odpowiedź czy poradę na swój problem. Nie
udało mi się niestety znaleźć odpowiedzi na podstawowe
pytanie dlaczego w takim razie będziesz chciał tam
nadal przychodzić? A niestety tak się zazwyczaj dzieje.
Z tego względu dobrze będzie, jeżeli nauczysz się sposobu
myślenia i wyrażania się mniej więcej w tym stylu: "Mam całą masę kłopotów ale nie mają one większego znaczenia.
Przejdźmy od razu do rzeczy!".
Przygotuj się też na takie zachowania, które będą
Ci się wydawać całkowicie absurdalne / "Czy mógłby się pan stać tym kwaśnym mlekiem z pańskiego snu?", "Jak
to by było, gdyby kichała pani całym ciałem?", lub "Proszę zrobić tak, żebym
poczuł się jak pana śledziona."/ Im większa jest Twoja tolerancja na mówienie
i robienie tego, co początkowo wydaje się być kompletnym idiotyzmem, tym większa
szansa na przeżycie. DZIWNI TERAPEUCI
Stopień dziwności terapeutycznej jest
znaczny, choć relacja z terapeutą jest zasadniczo w
porządku. Bezpośredniość i szczerość kontaktu jest
stosunkowo duża. Nie będziesz miał poczucia, że coś
jest przed oba ukrywane albo że terapeuta unika pewnych
tematów. Czasem nawet wręcz przeciwnie możesz być zszokowany
bezpośredniością pytań lub mówieniem przez terapeutę
o jego osobistych sprawach. Natomiast na początku bardzo
dziwne wydają się pytania, które będą Ci stawiane.
Czasem możesz mieć wręcz wrażenie, że rozmawiasz z
osobą niedorozwiniętą lub niespełna rozumu. Pytania
w rodzaju: "Skąd wiesz, że Cię boli głowa?", "Co to
znaczy, że jesteś smutna?" czy "Co robisz kiedy to
robisz?" są u nich na porządku dziennym i nie powinny
Cię zaskoczyć. Podobnie jak: "Co się właściwie dzieje,
kiedy tak ruszasz brwiami?", "Dlaczego sądzisz, że
chodzenie w spodniach jest dla mężczyzny czymś oczywistym?", "Czy
moglibyśmy skupić się na tym słowie 'a kuku', którego
właśnie użyłaś?", "Potraktuj mnie jak człowieka z Marsa
i opowiedz mi jak oddychasz." Może Ci się to wydać
dziwne ale oni są naprawdę trochę jak z Marsa i rzeczywiście
nie rozumieją rzeczy zupełnie podstawowych na tym świecie.
Będziesz miał trochę poczucie, że jeszcze raz odkrywasz
dla nich Amerykę opowiadając im o świecie swoich myśli
i doświadczeń. Czasem ich niewiedza czy też niemożność
zrozumienia pewnych zupełnie oczywistych spraw może
Cię zezłościć ale jeżeli się do tego przyzwyczaisz,
to w pewnym momencie może Ci się to nawet wydać w jakiś
sposób interesujące. I nie próbuj odwoływać się do
ich poczucia zdrowego rozsądku, bo oni go po prostu
nie mają. Z czasem możesz nawet dostrzec pewną wartość
w zadawaniu pytań o rzeczy najbardziej oczywiste i
podchodzeniu do świata trochę jak dziecko ale będzie
to sygnał bardzo niepokojący / patrz: Efekty terapii
i co dalej? /.
Ponieważ relacja jest zasadniczo szczera i bezpośrednia,
to jeżeli coś Cię wkurza u terapeuty, możesz to właściwie
w miarę bezpiecznie ujawnić. Być może nawet się zdziwisz,
że zamiast usłyszeć standartowo, że jest to Twoja projekcja,
przeniesienie itp. terapeuta podziękuje Ci i poprosi o więcej. Mogą Ci wtedy
opaść ręce, bo cóż w takim razie Ci pozostaje? Ale nie ciesz się przedwcześnie,
bo jest to tylko wstęp do tzw. pracy nad relacją, która jest jeszcze bardziej
podstępna niż zwyczajowe metody radzenia sobie z niesfornymi klientami. Pocieszające
jest, że czasami terapeuta po prostu też się na Ciebie zwyczajnie wkurzy
i wejdzie z Tobą w normalny konflikt. I tu nie musisz
się specjalnie przejmować - nie są szczególnie groźni. NIEBEZPIECZEŃSTWA I JAK ICH
UNIKAĆ
Gdyby to tylko byłoby możliwe, radziłbym,
żebyś nic nie robił, nie mówił, nie ruszał się i nie
oddychał. Ale niestety, uważaj więc po prostu na to,
co robisz i mówisz, szczególnie na takie sformułowania,
które mogą być rozumiane dosłownie. Jeżeli wymknie
Ci się: "Chciałbym wywrócić świat do góry nogami",
to uważaj bo może Ci zostać zaproponowane abyś stanął
na rękach i popatrzył na świat z takiej perspektywy.
Albo nieopatrzna wypowiedź typu: "Zrobiło mi się tak
słabo, ze nieomal upadłam" może sprowokować interwencję
w rodzaju: Świetnie, niech Pani w takim razie spróbuje
upaść tutaj!" Nie słyszałem o reakcjach terapeutów
na wszystkie tego typu sformułowania ale w tym kontekście
nie ryzykowałbym stwierdzeń w rodzaju: "Chyba upadłem
na głowę", "Moje serce zaczyna wariować" czy "Można
by się zachlastać".
Podobnie ma się sprawa z wszelkiego typu ruchami.
Musisz nad nimi bezwzględnie i całkowicie panować,
inaczej ryzykujesz, że delikatne podrapanie się w głowę
może w konsekwencji rozwinięcia tego ruchu spowodować wyrwanie sobie paru
garści Twoich bezcennych włosów a niebaczne poklepanie
się po nodze może dać w efekcie kłopotliwą serie siniaków,
które odkryjesz następnego dnia. Oni nazywają to amplifikacją.
Sprawa jest jednak czasami zupełnie beznadziejna. No
bo, jeżeli na przykład wiedząc to wszystko zechcesz
zabezpieczyć się przed ewentualnym zwróceniem uwagi
terapeuty na jakieś swoje mimowolne ruchy, które się
w końcu każdemu przydarzają, i siedzisz jak słup soli,
to niestety nie uchroni Cię to przed reakcją w rodzaju: "Cóż za interesujący sposób w jaki się Pani nie
rusza. Czy mogłaby Pani nie ruszać się w ten sposób jeszcze bardziej?!!!" -
no i jesteś ugotowana.
Te same zalecenia dotyczą oczywiście wszystkich innych
sposobów Twojego istnienia w gabinecie np. głosu. Staraj
się go nie podnosić nawet jeżeli mówisz o czymś, co
się potwornie złości, bo wzmocnienie /amplifikacja
/ nieuchronnie prowadzi do nadwerężenia strun głosowych
/ ważne szczególnie dla nauczycieli i osób, które mają
jakieś publiczne wystąpienie następnego dnia / . Dotyczy
to również wszelkich chrząknięć, zająknięć i specyficznych
sposobów mówienia np. przez nos - wszystko to jest bardzo niebezpieczne
do tego stopnia, ze czasem warto przed rozpoczęciem terapii wziąć kilka
sesji u logopedy. Stosunkowo najbezpieczniejsze są długie pauzy w mówieniu
- umiejętne wzmocnienie może spowodować, że przemilczysz pół sesji a
to już duży sukces. Ale niestety wszystko to nie zagwarantuje
Ci tego, że przetrwasz. Nawet jeżeli starasz się bardzo
uważnie dobierać słowa do swoich wypowiedzi, żeby wyeliminować
wszelkie lapsusy, podwójności, niejednoznaczności oraz
wszystko inne, do czego można by się przyczepić, to
mimo wszystko możesz usłyszeć: "Ma Pan bardzo interesujący sposób mówienia. Jest on taki ..." a
kiedy nieopatrznie dopowiesz " ... wolny i ostrożny", to reakcja będzie: "No
właśnie, taaaak, a co by było gdyby spróbował Pan mówić szybko i nieostrożnie." Oznacza
to po prostu, że nie możesz pozwolić sobie nawet na momentalne osłabienie Twojej
czujności, bo skutki będą opłakane.
Jeżeli uda Ci się spokojnie przesiedzieć całą sesję,
nie dasz się złapać i wyjdziesz bez specjalnych uszkodzeń
fizycznych, to możesz uważać się za szczęściarza. Z
tego względu rozsądnie jest zapisywać się w miarę możliwości
jako ostatnia osoba danego dnia, bo w końcu - choć
ich możliwości fizyczne są bardzo duże - to jednak
większość impetu terapeutycznego pójdzie na klientów
przed Tobą. Czasami ważne może okazać się zebranie
bardziej szczegółowego wywiadu na temat Twojego terapeuty
i jego godzin najniższej dyspozycji fizycznej i intelektualnej.
/ Ze względu na niespotykanie groźne zainteresowanie
różnymi formami psychoterapii w Polsce nasze wydawnictwo
przygotowuje książkę o tym jak przetrwać u 100 najbardziej znanych
terapeutów, gdzie znajdziecie wszystkie informacje
o ich najsłabszych stronach. Przyp.red./
UWAGA: PRACE DOMOWE! Od czasu do czasu może się zdarzyć,
że gdy niebacznie na końcu sesji wyrwie Ci się, że
czegoś nie zrozumiałeś albo w pełni nie doświadczyłeś,
zostaniesz za swój brak uważności ukarany zarekomendowaniem
Ci pracy domowej w postaci jakiejś formy zaabsorbowania Twojego czasu
czymś innym niż normalnym życiem. Przede wszystkim pamiętaj, że tutaj
też obowiązuje ogólna w psychoterapii zasada przeżycia, że nawet
jeżeli niczego nie rozumiesz, stwarzaj wrażenie, że
sesja była domkniętą całością i ze wiele z niej wyniosłeś
/ nie przesadzaj z zachwytem i wglądami - zbyt częste
stają się podejrzane! /. Ale nawet jeżeli dostaniesz
pracę domową, nie przejmuj się, Twój terapeuta na pewno o niej zapomni.
Jeżeli nie, to stara metoda: "Będę na to uważny w następnym tygodniu" jest
zawsze skuteczna. Jeżeli wysypiesz się, co niestety jest nie do uniknięcia,
że masz jakieś trudności w relacji z żoną, ojcem itp., to może Ci zostać zaproponowane
zaproszenie tej osoby na wspólną sesję. Pamiętaj, że tutaj tez obowiązuje ogólna
w psychoterapii zasada: Bądź odpowiedzialnym klientem i chroń swoją rodzinę!
I akurat w terapii zorientowanej na proces jest to łatwiejsze niż gdzie indziej,
nie będziesz więc musiał wymyślać choroby ojca czy długoterminowego przeniesienia
żony do Pernambuco, zazwyczaj wystarczy jak powiesz, że po prostu nie chce.
Pamiętaj, że jeżeli coś ma się stać - weź to tylko na siebie! JAK DOPROWADZIĆ TERAPEUTĘ ZORIENTOWANEGO
NA PROCES DO OBŁĘDU?
W sytuacji walki o przetrwanie ważne
jest, abyś umiał nie tylko zabezpieczyć się przed niespodziankami
ale też byś w momentach, które tego wymagają, umiał
przejść do skutecznego kontrataku. Oczywiście właściwa
ocena, kiedy należy się nadal zabezpieczać a kiedy
kontratakować, jest bardzo trudna i wielu klientów
niestety poległo dokonawszy niewłaściwego wyboru. Z
tego względu szczegółowo omówimy to w osobnym rozdziale
ale przyjmijmy na razie, że są takie chwile w życiu
klienta, że trzeba umieć przestawić się na inny niż
normalnie rodzaj działania. W wypadku terapeutów zorientowanych
na proces sprawa jest dosyć trudna ze względu na stosunkowo
duży zakres ich tolerancji ale przecież czy istnieje
terapeuta, który mógłby się oprzeć zdeterminowanemu,
dobrze przygotowanemu i uzbrojonemu w różne narzędzia
klientowi? Spróbuj następujących metod wraz z ich rozmaitymi
odmianami.
1. Bądź całkowicie i zawsze zorientowany na stan.
W miarę możliwości używaj wyłącznie rzeczowników. Podkreślaj
uporczywy brak zmienności, przychodź zawsze tak samo
ubrany, mów w ten sam sposób i tymi samymi słowami.
Do terapeuty zwracaj się: " Świetnie, że stale postępuje Pan tak samo.", "Lubię Panią za Pani niezmienność.", "Jak
to dobrze, że nasze sesje przebiegają zawsze w identyczny sposób." itp.
2. Miej opanowany jeden tekst/problem i bez przerwy
do niego wracaj. Na przykład bez względu na to, o czym
w danej chwili rozmawiacie i jak wiele w danej kwestii
zrobiliście, mów co kilka minut: " O! Znowu miałem przed chwilą ten sam co
zwykle ból w klatce piersiowej" albo " To mi przypomina o moim problemie z
matką, do którego zawsze wracamy ale nie udaje się nam go rozwiązać" lub "Właściwie
to nadal nie wiem, choć tyle razy już pytałam, jakie jest Pana zdanie w sprawie
tej operacji plastycznej, której chciałabym się poddać?"
3. Opanuj słownictwo psychologii zorientowanej na
proces i konsekwentnie używaj go całkowicie bez sensu
i związku, dokładnie jak Ci przyjdzie do głowy. Obserwuj
na co Twój terapeuta reaguje najgorzej /pozytywny feedback/
i stosuj to ze zwielokrotnioną częstotliwością. Przekręcaj
również nazwiska zagranicznych terapeutów zorientowanych na proces
/szczególnie tych najbardziej znanych i lubianych przez
Twojego terapeutę/. Nie sądzę, żeby Twój terapeuta
wytrzymał to wszystko dłużej niż kilka sesji.
4. Ponieważ zgodnie z ich koncepcją nie możesz nie
reagować /nawet jeżeli czegoś nie ma to i tak jest/,
zaprogramuj swoje reakcje w sposób całkowicie przypadkowy
/ konieczne może okazać się szczegółowe przestudiowanie
kilku podręczników rachunku prawdopodobieństwa /. Oznacza to, że
na tę samą osobę, rzecz, stwierdzenie itp. dawaj całkowicie
przypadkowe i sprzeczne reakcje. I postępuj tak wielokrotnie
w trakcie tej samej sesji. Jeżeli terapeuta będzie
mówił, że tego nie rozumie, odpowiadaj, że Ty też nie.
Jeżeli żadna z tych metod nie poskutkuje, pozostaje
jeszcze jedna. Musisz pod jakimkolwiek pretekstem zacząć
nagrywać swoje sesje na wideo. Dalej czeka Cię długa
i trudna praca związana z wychwyceniem i analiza tych
momentów, w których Twój terapeuta wymięka, po to,
żeby opracować indywidualna metodę postępowania zorientowaną
na proces Twojego terapeuty. / Swoje uwagi prześlij
do naszego banku danych - przyp. red./ JAK PODLIZAĆ SIĘ TERAPEUCIE
ZORIENTOWANEMU NA PROCES ?
Właściwie wszystko, co zrobisz / z
wyjątkiem tego, co napisałem w poprzednim podrozdziale
/, będzie mu/jej się podobało. W pewnym sensie są bardzo
mało wymagający, jednak nie daj się zwieść - pewne
rzeczy są lepsze niż inne wbrew temu, co oni twierdzą.
Dlatego też w trakcie terapii:
1. Niczego nie wymagaj, bądź szczęśliwy, że możesz
odkrywać siebie. Pamiętaj jednak, żeby nie przesadzać.
Dlatego zdanie wypowiedziane do terapeuty: "Cokolwiek
zrobisz będzie dobrze" jest niewłaściwe. Właściwe zdanie brzmi tak: "Jakie
to fascynujące móc tutaj odkrywać ciągle nowe aspekty siebie."
2. Bądź gotowy i ciekawy. / Zdanie niewłaściwe: "Może byśmy zrobili pracę z
ruchem?" Zdanie właściwe: "Bardzo jestem ciekawa, co się kryje, za tym moim
ruchem."/
3. Zachowaj otwartość wobec negatywnych zdarzeń w
Twoim życiu. / Zdanie niewłaściwe: "Jakie
to szczęście, że mi okradli mieszkanie." Zdanie właściwe: "Bardzo bym chciał
się dowiedzieć, co to zdarzenie dla mnie znaczy."/
4. Podkreślaj związki między znaczeniem snów, symptomów
cielesnych, trudności w Twoich relacjach itp.
5. Zwracaj uwagę na ciągłą zmienność rzeczy.
6. Dowiedz się o aktualnych tendencjach w pracy z
procesem np. teoria pola, doświadczenie "sentient" i używaj tego ale nie wprost / np. "Czasem mam takie
mgliste odczucie, gdzie wszystko wydaje się być jednością." /
7. Wnoś elementy kultury i mitologii ale tak, żeby
mieli poczucie własnej kompetencji / "Ta postać z mojego snu jest podobna do tego słynnego boga greckiego, co
miotał piorunami, zaraz, zaraz, jak on się nazywał, Pan na pewno pamięta." /
8. W zaawansowanym stadium terapii proś o wyjaśnienie
różnych pojęć pracy z procesem, pytaj też o doświadczenia
Twojego terapeuty w pracy z różnymi skomplikowanymi
sytuacjami terapeutycznymi.
Sami widzicie, że to naprawdę nic trudnego. Jeżeli
jednak decydujesz się na tę drogę a nie na doprowadzenie
swojego terapeuty do obłędu, to stosuj powyższe metody
z umiarem. EFEKTY TERAPII - I CO DALEJ?
Jeżeli Twoja żona zaczyna napomykać
o rozwodzie, sąsiedzi dziwnie się na Ciebie patrzą,
miejscowi menele i przedszkolaki mówią Ci: "Cześć",
szef po raz kolejny złapał Cię na wagarach a koledzy
z biura nie chcą już dłużej grać z Tobą w okręty, to
być może jest to czas, żeby pomyśleć o zakończeniu
terapii. Jest jeszcze szansa, że wszyscy odetchną o
rzeczy wrócą do swoich normalnych kolein. Ważne jest,
żeby wycofać się z terapii dopóki jeszcze wszystko
w Twoim życiu nie wywróciło się do góry nogami. Niestety
znam wiele wypadków, kiedy klienci zorientowali się
za późno.
Większość ankietowanych klientów terapii zorientowanej
na proces stwierdziła, że o ile przed rozpoczęciem
spotkań wiedziała cokolwiek na swój temat i na temat
świata, to po zakończeniu terapii nie jest już tego
pewna. Możesz więc przygotować się, że wyjdziesz w
stanie, gdzie nie wiadomo, co jest czym, gdzie jest
góra a gdzie dół, gdzie ludzie i rzeczy nie mają ostrych
granic a świat jest pozbawiony punktów stałych. Z tego
względu dobrze jest wcześniej zapisać się na jakiś
kurs, gdzie bezpośrednio po zakończeniu terapii będziesz
mógł przejść ponowną reedukację. Może to być jakieś
szkolenie wojskowe, jeżeli jest prowadzone według starych,
dobrych wzorów albo kurs ciesiołki. W ostateczności
proponuję zapisanie się do jakiejś skrajnie lewicowej bądź prawicowej partii
politycznej i aktywne uczestnictwo w jej pracach.
Jednak nie owa mglistość postterapeutyczna / zwana
niekiedy syndromem stresu postterapeutycznego - patrz
DSM 8 / jest największym niebezpieczeństwem, o wiele
bardziej groźna może być Twoja chęć przyjrzenia się
zjawisku terapii zorientowanej na proces od drugiej
strony, od strony teorii i metody. Jeżeli poczujesz
w sobie coś takiego, to sprawa zaczyna być poważna
i może wymagać interwencji psychiatrycznej. Chodzi
o to, że możesz poczuć w sobie chęć poczytania książek
o terapii zorientowanej na proces, uczestniczenia w
warsztatach z tej metody albo o zgrozo! potrzebę zapisania
się na szkolenie w tym kierunku. Nie ma właściwie gwarantowanej
metody, żeby się przed tym zabezpieczyć ale spróbuj
tego, co następuje:
1. Na kilka sesji przed końcem terapii zdobądź zdjęcie
Arniego Mindella lub Amy Mindell / inni terapeuci raczej
nie polecani /, przynoś je ze sobą na każde spotkanie
razem z kompletem książek i mów terapeucie o swojej
głębokiej potrzebie dowiedzenia się czegoś więcej o
tej metodzie. Jest szansa, że w wyniku tego przepadniesz
na rozmowie kwalifikacyjnej jako osoba o tendencjach
psychotycznych.
2. Opowiedz terapeucie swój sen, w którym bardzo
chciałeś dalej chodzić na terapię i ewentualne szkolenia
ale jakiś inny terapeuta / najlepiej znany zagraniczny,
którego lubi Twój terapeuta o czym wiesz nieoficjalnie / kategorycznie twierdził,
że to nie dla Ciebie. Obudziłeś się tak oburzony, że postanowiłeś o tym opowiedzieć.
3. Napisz i opublikuj albo przynajmniej z dumą daj
do oceny swojemu terapeucie tekst o tym, czym jest
praca z procesem. Tekst ma być oczywiście kompletnie
bez sensu, co tylko może zwiększyć Twoją szanse na jego opublikowanie. Może
to spowodować, że zaczniesz pisać teksty jako ekspert w dziedzinie psychologii,
co zmniejszy Twoje zainteresowanie praca z procesem.
4. Zawsze skuteczna jest intryga. Dowiedz się, którego
z terapeutów pracy z procesem Twój terapeuta najmniej
poważa a następnie powiedz mu, że tamten bardzo wspiera
Twoje zainteresowanie pracą z procesem.
UWAGA: Nie skutkują tutaj tradycyjne metody typu obrażanie
terapeuty, zakochanie się w nim ani też dokonanie serii niedużych szkód
w ośrodku terapeutycznym. Jeżeli żadna z tych metod nie poskutkuje, to
może oznaczać rzecz najgorszą a mianowicie, że zajmowanie się pracą z procesem
jest w Twoim procesie i wtedy niestety nic się nie da zrobić, co oznacza,
ze masz przechlapane do końca życia. Mam jednak nadzieję, że Cię to nie
spotka, czego życzy Wasz Aleksander |